Znajomy [DAYLOG]
Parę tygodni temu, umowiłam sie z moim znajomym z Gdańska, że
przyjedzie do mnie i mojego sublokatora na majówke. W tym roku, majówka wypada
w tygodniu, wiec Rafał, mógł przyjechać aż na pięć dni. Dzięki temu, będziemy
mieć na pewno dużo czasu do wykorzystania na melanz. Po odebraniu go z postoju
Polskiego busa na Młocinach, poszlismy kawałek za pętle, napić się piwa i
porozmawiać o tym co ostatnio sie u nas dzieje.
Po pół godziny, lekko podchmielonym krokiem, ruszylismy do
metra, by po wyjsciu z niego na stacji Marymont, skonfrontowac sie z faktem, ze
autobus do mnie, na Białołęke, odjechał chwilę temu i następne 15 minut
spędzimy, czekając na przystanku. Ubrałam kurtke, bo mimo tego, ze byl maj, to odczuwalna
temperatura była mocno zaniżana przez wiatr, który wzmagało to, że przystanek
znajdowal się przy ruchliwej ulicy. Po chwili oczekiwania, przyjechał autobus
linii 132, którym mogliśmy pojechać do domu. W trasie, ja bylam zajęta
odpowiadaniem ludziom na facebooku, a Michal oglądał widoki. W sumie nie miałam
pojęcia, co tam mogło być ciekawego, ale nie mogłam mu zabronić patrzenia sie w
okno. Spoglądałam na niego i zastanawiałam sie o czym myśli, ale z jego
kamiennej twarzy nie mozna było odczytać żadnych emocji. Mijając Żeran, stwierdziłam, że możemy po drodze skoczyć
do biedronki, i zakupic jakies piwko do domu.
Po drodze do domu, przy akompaniamencie narzekan Rafała na
odległość, ktora musiał przebyć na piechotę, zapaliłam papierosa. Całą resztę
drogi przebyliśmy w milczeniu.
W domu, Rafał zostawił swoje rzeczy i zaproponował wyjazd do jakiegoś
swojego ziomka na melo. Ja w tym czasie, poczekałam na znajomych, ktorzy byli umowieni
na melo u mnie. Nie miałam pojecia, dlaczego wolal pojechac do niego, ale nie zatrzymywałam
go. Zbierał sie tam na tyle dlugo, że moi znajomi zdążyli przyjść.
Wypiliśmy piwo, zapaliliśmy szluga a Rafał nadal nalegal na
to, zebym z nim pojechala do jego ziomka. Nie chcialo mi sie zwlaszcza, ze przyjechał
do mnie mój przyjaciel, Michał.
Rafał, pojechal do znajomego z Patrykiem, a ja zostałam na
chacie z kilkoma znajomymi.
Postanowilismy nagrac troche wokali, korzystajac z tego, ze
na chacie bylam tylko ja, Irokez, Wojtek i Norbert.
Wojtek zjadł zupkę chińską, a ja odpalilam kompa, by
uruchomić efelę i ustawić nagrywanie.
Po nagraniu, pogralismy wspolnie w tetrisa. Mnie strasznie
rozbolala glowa i nie wiedzialam jak sobie z tym poradzic.Kolejne piwo pomoglo na bol glowy, ale zechcialo mi sie
spac. Oczekiwałam jakiejkolwiek reakcji po moich znajomych, ale oni jak gdyby
nigdy nic, nadal siedzieli na kanapie.
Zauwazylam wtedy jedna rzecz. Posiadanie meskich znajomych
jest chujowe w jednej kwestii. Znam wielu chłopaków i mogę powiedzieć jedno.
Wiekszość z nich ma spore problemy z odczytywaniem emocji, przez co, trzeba im
tłumaczyć wszystko jak krowie na miedzy. Nie wystarczy, że skiniesz głową na
tak. Facet, zupelnie jak dziecko z zespołem aspergera musi usłyszeć to, o czym
myslisz, od poczatku do konca, bo bez tego nie bedziecie w stanie sie
porozumiec.
Oto daylog. Zobaczymy, czy spodoba wam się taka forma
wpisów. Jeżeli tak, to będę umieszczac daylogi regularnie.
~Kitty
Komentarze
Prześlij komentarz