O lecie słów kilka...

Dawno mnie tu nie bylo, ale zastanawialam sie, co wiecej moge napisac. Stwierdzilam, ze skoro zaczelo sie juz klimatyczne lato, to musimy porozmawiac o tej, zdradliwej wbrew pozorom, porze roku. Wiecie jak jest w lato, prawda?
Slonce radosnie grzeje, jest cieplo i jakos tak, bardziej chce zyc. Niestety, w polsce, mamy marne wrazenie tego, ze w lato jest lepsza pogoda niz w zime. Ja nienawidze szczerze obu tych por roku. Nawet mimo tego, ze kazda z nich ma pewien klimat, ktory mi sie w jakims stopniu podoba. Lato, to dla mnie przede wszystkim dluzsze dni, przez ktore komary to jakas patologia. Szczegolnie ostatnio tyle tego czegos sie namnozylo, ze nie mam pojecia jak wytrzymac na zewnatrz. Zwlaszcza, gdy pogoda jest piekna i grzechem byloby nie wylsc z domu, te insekty nie pozwalaja na komfortowe zazywanie ladnej pogody. Jestem wsciekla. Przez to latajace cos, nie jestem w stanie nie wyjsc z domu, i nie wrocic pokaszona od stop do glow. Po dzisiejszym wyjsciu na miasto, ukaszenia mam nawet na policzkach i czole. Niby zawsze mozna sie zakryc, ale ten sposob walki dziala tylko, gdy temperatura jest na tyle niska, ze to cos nie lata.
To wszystko jest nasilone przez jeszcze jedna rzecz, ktora jest nie do wytrzymania w lecie - Teperatura.
Normalnie, wychodzac w krotkich spodenkach i koszulce na ramiaczkach, jest okej, ale taki rodzaj ubioru sprawia, ze wracam do domu cala pokasana i nie zapewnia mi to calkowitego komfortu termicznego.
Mimo tego wszystkiego, jednak sie ciesze, ze zostalam obdarzona tylko slodka krwia a nie na przyklad alergia. Przeciez w kazdej sytuacji trzeba szukac pozytywow, prawda?
~Kitty

Komentarze